Perspektywa Billa
Jest popołudnie i w końcu mamy przerwę. Jeszcze mnie nie wezwano do składania zeznań, a to czekanie mnie wykańcza.
Wychodzę na zewnątrz, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza, w nadziei, że to oczyści mi umysł. Słońce świeci jasno, ale niewiele pomaga w odpędzeniu niepokoju, który mnie gryzie od środka. Rozglądam się i dostrzegam Serenę siedzącą na ławce, wyglądającą na zamyśloną.






