Perspektywa Sereny
Rzucam się w wir pracy, ledwie wracamy do Los Angeles. Nawet jet lag nie zdążył mnie dopaść, a już siedzę przy długim, szklanym stole w sali konferencyjnej Etoile de Collin, przeglądając raporty, zatwierdzając nowe projekty i udając, że nie trzęsę się jeszcze po włamaniu do naszego domu.
Nie mam czasu na strach.
Ani na wątpliwości.
Ani na żadne z tych natrętnych myśli szepczący






