Perspektywa Stevie
Calvin chodzi nerwowo po pokoju. Nie tak, jak zwykle chodzą rozmyślający prezesi. Tym razem zaciska pięści, a szczęka mu się napina, jakby z całych sił powstrzymywał wybuch. Siedzę na krawędzi jego kanapy, ze skrzyżowanymi ramionami, i patrzę, jak traci panowanie.
– Musisz przestać – mówi, jego głos jest niski, ale stanowczy.
Nie odpowiadam od razu. Po prostu na niego patrzę,






