Perspektywa Stevie
Po raz pierwszy Calvin nie oddycha mi w kark jak ludzki cień i dziwnie doceniam to, jak bardzo to lubię.
To znaczy, nie zrozumcie mnie źle – zwykle jest słodki, jak jakiś nadopiekuńczy miliarder, który zmienił się w rycerza w lśniącej zbroi. Ale możliwość oddychania bez pytania, czy potrzebuję wody lub pięciominutowej drzemki, jest jak wygrana na loterii.
W końcu mogę działać






