Perspektywa Calvina
James wchodzi do mojego biura, zamykając za sobą drzwi z większą siłą niż to konieczne. Jego twarz jest nieczytelna, ale jego ruchy są ostre, skupione. Upuszcza grubą teczkę na moje biurko i pochyla się do przodu, opierając dłonie o blat.
– Mamy go.
Prostuję się, zaciskając palce na krawędzi krzesła. – Jesteś pewien?
Kiwa głową, otwierając teczkę. W środku, starannie ułożone,






