Atmosfera w posiadłości Alvarezów była napięta i gęsta od niewypowiedzianej złości. Luca siedział w gabinecie z ojcem, Marco, z przekrwionymi oczami po nieprzespanych nocach. Śmierć Jeffersona pozostawiła w jego piersi pustą ranę, a jedyną rzeczą, która go trzymała, była paląca potrzeba odkrycia, kto stał za tym atakiem.
Ten strzał był przeznaczony dla niego, ale Jefferson przyjął kulę za niego. N






