– Za mną – rzucił Ryan, kierując się do środka.
W drodze do Amelii Michael z trudem powstrzymywał frustrację.
Jakby przepraszanie Amelii nie wystarczyło, teraz musiał jeszcze znosić bzdury Ryana.
Do cholery, był patriarchą rodziny Quinn!
– Dlaczego, u licha, poszedłeś mu na rękę? – mruknął Michael do Maxa, a gniew buzował pod jego słowami. – Ten facet jest bezczelny do granic możliwości – zniży si






