– Niech będzie – powiedział Mark, chowając telefon i rozpinając marynarkę garnituru. Jego twarz i głos były jak zwykle wyzute z emocji. – Skoro nie chcesz się przyznać, chyba będę musiał zmusić cię, żebyś nazwał mnie dziadkiem.
Barry Lynch zamrugał.
Barry rozdziawił usta.
Barry wpadł w panikę. – Nie zrobiłbyś tego!
– Wciąż masz szansę sobie przypomnieć – odparł Mark.
– Pani Jensen! – wrzasnął Barr






