Gdy starszy pan Faust wyszedł, atmosfera w salonie stężała. Jenny sprawdziła godzinę i postanowiła wyjść, ponieważ musiała spakować rzeczy na jutrzejszą podróż.
Wstała. – Robi się późno. Będę się już zbierać.
Alec zrobił to samo. Podszedł do niej. – Dziadek kazał mi zabrać cię na spacer po Starej Rezydencji. Jeśli teraz wyjdziesz, tylko ściągniesz na mnie jego gniew.
– Nie zamierzam...
– Świetnie.






