Pod obstrzałem tych spojrzeń Jenny nie wiedziała, czy ma się śmiać, czy płakać. – Skoro już pan to tak ujął, panie Bloom, nie mogę odmówić.
Należałoby się spodziewać, że Jenny nie zaszczyci Yvonne nawet spojrzeniem, ale nie chciała jeszcze antagonizować Bloomów. W każdym razie nie mogła być po prostu niegrzeczna. Dlatego powiedziała, że nie odmówi Samowi.
– Zatem zamierza pani wybaczyć Yvonne? – S






