Kiedy Jenny wróciła do prywatnej sali, Yvonne tkwiła już wtulona w ramiona Sama. Gdy tylko Jenny się pojawiła, poczuła na sobie jego gniewne spojrzenie.
Uśmiechnęła się i podeszła do nich spokojnie. – Co się stało, panno Dickman?
– Jenny, wiem, że wyrządziłam ci wcześniej krzywdę, ale już przeprosiłam. Powiedziałaś, że mi wybaczyłaś. Więc dlaczego… – zaszlochała, wystawiając na widok swoją zaczerw






