Jenny rozumiała słowa Aleca, ale nadal była przybita. – Być może. Po prostu nie potrafię tego tak szybko zaakceptować.
– Nie spiesz się. Tylko nie bierz tego do siebie aż tak bardzo – powiedział Alec.
Kiedy pozmywali, Jenny poczuła zmęczenie. Spojrzała na Aleca, który wciąż przebywał w salonie, i zapytała: – Nie wychodzisz?
– Jest tak późno. Nie pozwolisz mi przenocować? – powiedział z uśmiechem.






