– Dopiero teraz to do ciebie dotarło? – Stephanie się uśmiechnęła. Myślała, że dawała to jasno do zrozumienia.
Paul patrzył na nią przez chwilę, po czym rzekł: – Przestań chrzanić. Nie chcę zrobić niczego Walkerom, więc chodź ze mną. Nie działaj mi na nerwy. – Tracił cierpliwość.
– Paul Wagner! – Stephanie zgrzytnęła zębami, obrzucając go wściekłym spojrzeniem. – Nadal pogrywasz? Myślisz, że ja ża






