Słowa Aleca chyba podziałały na Jenny, ponieważ w końcu wstała i zjadła z nim śniadanie. Mimo to wyglądała na ponurą i milczącą.
– Gilbert dzisiaj wyjeżdża, prawda? – zapytał.
– Tak.
– Nie odprowadzasz go?
Pokręciła głową i odpowiedziała mu od niechcenia, wciąż jedząc. – Nie. Tak jak powiedziałeś, to nie jest sprawa życia i śmierci. Dlaczego miałabym go odprowadzać?
Alec bezradnie pokręcił głową i






