Colton podszedł do nich szybkim krokiem i złapał Biancę w talii, przyciągając ją do siebie.
Spojrzał na Brecona z wściekłością: – Masz się trzymać z daleka od mojej żony.
– Twojej żony?
Na twarzy Brecona pojawił się dziwny uśmiech.
Colton wbił w niego wzrok i powiedział ostro: – Nie waż się nawet próbować jej zaczepiać.
Wrogość Coltona wylewała się z jego morderczych oczu.
Nikt nie potrafił odgadn






