– Czyż nie słyszeliśmy, że mutanty z tego lasu, te Ksenothary, nigdy nie opuszczają jego głębi? – zapytał Gabriel, w jego głosie pobrzmiewało zwątpienie.
Charlie, obserwując złowrogie, wirujące niebezpieczeństwo w głębi lasu, posępnie zmarszczył brwi. – Kto wie? Może dzieje się coś naprawdę poważnego wewnątrz Ksenotharu.
– Musimy się tam szybko dostać – ton Gabriela stał się niespokojny. – Mutanty






