Miękki blask wieczornego słońca wlewał się przez okna kawiarni, tańcząc na profilu Gabriela, gdy sięgnął przez stół, by nalać Adorze wody do szklanki.
– Niewiele jesz – powiedział cicho, a w jego głosie pobrzmiewała troska.
Adora zamrugała, wyrwana z zamyślenia. Jej wzrok powędrował ku Gabrielowi, którego brwi były lekko zmarszczone, a w ciemnych oczach malował się niepokój. Ten mężczyzna był uoso






