Sophie stała przed pokojem Racheli, ręka zawisła nad klamką. Słyszała ciche szuranie Racheli na łóżku. Minęło kilka dni od ich ostatniej kłótni, a serce Sophie było splątaną mieszanką winy i desperacji. Musiała to naprawić – nie mogła stracić Racheli.
Z głębokim oddechem Sophie pchnęła drzwi i weszła do środka. W pokoju panował półmrok, jedyne światło pochodziło z miękkiej poświaty lampki stojącej






