Olivia siedziała zesztywniała na krześle w swoim biurze, słowa Ronalda odbijały się w jej głowie jak złowieszcza mantra. Powietrze w pokoju wydawało się duszne, uciskało jej pierś niemal namacalnym ciężarem. Promienie słoneczne przesączały się przez żaluzje, rzucając ostre, geometryczne cienie na biurko, okrutny kontrast dla mroku jej myśli.
Wciąż widziała twarz Ronalda – spokojną, wyrachowaną, ab






