Walizki leżały na wpół spakowane na łóżku, ich otwarte paszcze niczym milczący świadkowie narastającego zamętu w duszy Zofii. Ręce jej drżały, gdy składała kolejną bluzkę i ostrożnie wkładała ją do środka. Nel siedziała na podłodze, mocno ściskając swoją ulubioną pluszową króliczkę i zdezorientowana obserwowała matkę.
– Mamo, dokąd jedziemy? – spytała cicho Nel, przerywając ciszę, która od rana ci






