Ostry brzęk metalowych drzwi rozniósł się po słabo oświetlonym korytarzu, gdy Olivia była prowadzona przez teren więzienia. Unosił się zapach stęchłego powietrza i środka dezynfekującego, mieszając się z lekkim smrodem potu i żalu.
Szlachetnie unosiła głowę, a obcasy wystukiwały rytm na betonowej podłodze z każdym krokiem. Nie przyszła tu, by się płaszczyć. Przyszła, żeby naprawić sytuację.
A przy






