Olivia wypadła przez ciężkie drzwi więzienia, a ostry, zimowy wiatr uderzył ją w twarz jak nagana. Śmiech Ronalda wciąż dźwięczał jej w uszach, szyderczy chór grożący roztrzaskaniem opanowanej fasady, którą utrzymywała przez całe spotkanie. Jej obcasy uderzały o asfalt z wojskową precyzją, gdy przemierzała parking, każdy krok był desperacką próbą ucieczki przed chaosem wybuchającym w jej umyśle.
P






