Sophie obudziła się, a miękkie poranne światło sączyło się przez żaluzje, malując złote smugi na ścianach jej sypialni. Przez moment – tylko jedną cenną chwilę – pozwoliła sobie rozkoszować się rzadkim spokojem. Oddychała swobodnie, jej umysł wolny od ciągłych kalkulacji i obrony, które stały się drugą naturą przez te wszystkie lata. Rzadki moment spokoju spłynął na nią, ulotne poczucie normalnośc






