Słońce zaszło za horyzont, malując wieczorne niebo odcieniami bursztynu i karmazynu, gdy Mabel stała na ganku Gabriela. Cichy świergot świerszczy wypełniał powietrze, ale jej umysł był zbyt zajęty, by to zauważyć. Jej palce zawisły nad dzwonkiem, wahające się, a jednak zdeterminowane. Nacisnęła go ponownie, tym razem przytrzymując przycisk chwilę dłużej, jakby sama wytrwałość mogła przywołać jej s






