languageJęzyk

Rozdział 11

Autor: Aeliana Moreau 13 lut 2026

Gale była doprawdy urodzoną lisicą!

– Wstawaj! – Shawn szarpnął za krawat i odezwał się ostro.

Słysząc jego głos, Gale natychmiast otworzyła oczy i usiadła.

– Wróciłeś...

Spojrzał na nią jedynie głębokim wzrokiem i milczał.

– Co się stało? – Rozejrzała się na lewo i prawo, tłumacząc się: – Celowo spałam w kącie, żeby nie blokować drzwi!

– Wypiłaś już zupę?

Gale osłupiała na moment.

– Słucham?

– Zupę!

Pokręciła głową i odpowiedziała:

– Nie. Czy muszę ją pić?

Shawn zmrużył oczy i rzucił:

– A jak myślisz?

Gale wstała i odparła:

– Już idę.

Nie miała pojęcia, co w niego wstąpiło. Ciągle nalegał, by piła zupę przygotowaną przez Paulę.

„Która to godzina... Czy po wypiciu zupy będę mogła iść spać?” – pomyślała.

W kuchni Gale trzymała łyżkę i patrzyła na miskę zupy z owoców morza stojącą przed nią.

Shawn stał obok, nadzorując ją.

Zamknęła oczy i wsunęła łyżkę do ust, ale poczuła rybi odór, przez który z trudem przełknęła zawartość.

Po zjedzeniu połowy Gale nie była w stanie wziąć kolejnego kęsa.

– Czy to wystarczy?

– A jak sądzisz?

– Ja... – Zanim zdążyła dokończyć zdanie, w jej żołądku zaczęło się kotłować.

Gale zakryła usta i szybko pobiegła do łazienki.

Wymiotowała tak gwałtownie, że zwróciła wszystko, co przed chwilą zjadła.

Słysząc odgłosy dobiegające z łazienki, Shawn zmarszczył brwi z obrzydzeniem.

Ta zupa musiała zostać wypita, by oszukać Paulę.

Podszedł kamerdyner i powiedział:

– Panie Wood, przyszła dziś do pana paczka, wysłana z zagranicy.

– Dawaj.

Shawn otworzył ją i stwierdził, że to lekarstwo, które przysłał mu William; akurat starczy na pełną kurację.

Spojrzał ponownie na miskę zupy, uśmiechnął się sarkastycznie i beznamiętnie połknął pigułkę.

Znalazł Susan. Musiał tylko wyleczyć swoją chorobę i rozwieść się za trzy miesiące... Wszystko było pod kontrolą Shawna.

Gale wyszła z łazienki, trzymając się za brzuch; wciąż było jej niedobrze.

Co się z nią działo? Nawet gdyby zupa z owoców morza była bardzo rybna, nie powinna wymiotować tak gwałtownie.

Kamerdyner zasugerował:

– Panie Wood, czy chce pan wezwać lekarza rodzinnego, aby obejrzał pańską żonę?

– Nie umrze!

Gale spojrzała na kamerdynera z wdzięcznością i delikatnie pokręciła głową, by nie gniewać Shawna.

Tamtej nocy Gale oparła się o ścianę, obejmując kolana, i zapadła w półsen dopiero nad ranem.

Na dole w kuchni panował ruch, a służba sprzątała.

Susan przybyła do Temperley Hall wcześnie. Była tak podekscytowana, że nie zmrużyła oka. Nałożyła na siebie warstwy najlepszego makijażu, by spotkać się z Shawnem.

– Gdzie jest pan Wood? – Susan weszła do salonu i zapytała głośno: – Dlaczego nikt mnie nie wita? Chcecie zachować swoje posady?

Kamerdyner spojrzał na nią i zapytał:

– Pani jest...

– Nawet mnie nie znasz. Czy ty jesteś ślepy? Jestem przyszłą panią Wood!

Kamerdyner odparł:

– Temperley Hall ma już panią domu. Zamierza pani być kolejną?

Oczy Susan rozszerzyły się.

– Co? Niemożliwe! Pan Wood sam powiedział, że chce się ze mną ożenić! Jeśli mi nie wierzysz, idź go zapytaj!

– Pan Wood jeszcze śpi.

Susan natychmiast ruszyła na górę.

Musiała wykorzystać okazję i zamierzała wyeliminować każdego, kto wejdzie jej w drogę!

Kamerdyner pospieszył za nią, wołając:

– Obcym nie wolno wchodzić na pierwsze piętro!

Susan nic sobie z tego nie robiła. Agresywnie wtargnęła w stronę głównej sypialni.

Gale obudziły kroki. Kiedy otworzyła oczy, zobaczyła przed sobą twarz Susan.

– To ty? – Susan spojrzała na nią. – Tak myślałam, że wyglądasz znajomo.

– Susan? – Gale również wyglądała na zdziwioną.

Spotkała Susan kilka razy w szpitalu psychiatrycznym. Córka dyrektora nie była dobrze wykształcona, lubiła modę i urodę. Była typem osoby, która lubi udawać bogatą, choć w rzeczywistości taką nie jest.

Przynajmniej Jenny Timothy wciąż była córką zamożnej rodziny.

Susan zapytała:

– Dlaczego śpisz na podłodze? Już rozumiem. Pan Wood kazał ci pilnować drzwi, prawda? Wiele wycierpiałaś w szpitalu psychiatrycznym.

Kamerdyner dogonił ją i wyjaśnił:

– To jest nasza pani domu.

– Co?! T... ty... – Susan była w szoku.

Gale naprawdę poślubiła Prezesa Wooda?!

Tata powiedział jej, że kobietą, z którą spał Shawn, była Gale, ale skoro pan Wood znalazł Susan, oznaczało to, że nie wiedział, iż tamtej nocy osobą tą była Gale! Dodał więc dwa do dwóch i uznał, że mogą dalej udawać i podtrzymywać kłamstwo!

Jednak Gale została panią Wood! Jak to możliwe?

– Wszystko w porządku? – powiedziała cicho Gale. – Shawn śpi w środku. Będzie zły, jeśli zakłócimy mu sen, i przez cały dzień będziemy chodzić głodni.

Susan zacisnęła zęby i uspokoiła się.

Bez względu na wszystko, będzie uparcie udawać kobietę z tamtej nocy.

Gale lepiej niech nie próbuje zająć jej miejsca!

Susan odpowiedziała:

– Szukam Shawna. Nie sądziłam, że wpadnę na jego psa stróżującego. Zejdź mi z drogi, chcę wejść.

Gale uniosła brwi i odparła:

– Cóż, przynajmniej pilnuję własnego domu. Jeśli chcesz używać takich porównań, to właśnie włamałaś się do prywatnego domu wczesnym rankiem i głośno szczekasz. To czyni cię co najwyżej dzikim, niezaszczepionym psem.

– Śmiesz mnie wyzywać?

– Nie powiedziałam, że na pewno nim jesteś, ale nic nie poradzę, jeśli sama musisz przyznać, że tak jest.

Susan miała sekret.

– Nie wywyższaj się tylko dlatego, że jesteś panią Wood! Osobą, którą pan Wood chce poślubić, jestem ja!

Mówiąc to, Susan pociągnęła za kołdrę Gale, odrzuciła ją na bok, podniosła rękę i uderzyła ją w twarz.

Gale przechyliła głowę i zrobiła unik.

Widząc, że chybiła, Susan nie była zadowolona i zamachnęła się ponownie, jakby nie zamierzała przestać, dopóki jej nie uderzy!

Gale szybko i bezlitośnie chwyciła jej nadgarstek, a drugą ręką błyskawicznie zamachnęła się do oddania ciosu.

Nie była łatwa do zastraszenia!

Jednak w tym momencie ktoś powiedział surowym głosem:

– Gale, spróbuj tylko, jeśli masz odwagę.

Gale była w szoku i wszystkie jej ruchy gwałtownie zamarły.

Jej dłoń znajdowała się zaledwie centymetr od policzka Susan!

Shawn nie musiał jej fizycznie powstrzymywać. Jedno zdanie wystarczyło, by groźbą zmusić ją do zaprzestania.

– Panie Wood! – Kiedy Susan go zobaczyła, zaczęła udawać skrzywdzoną i kokieteryjną. – Całe szczęście, że jesteś... inaczej na pewno dostałabym w twarz!

Shawn zmarszczył lekko brwi.

– Dlaczego tu jesteś?

– Tęsknię za tobą tak bardzo, że nie mogę spać. Kto by pomyślał, że ta kobieta nie wpuści mnie do środka i nazwie psem...

Licho nie śpi.

Gale nic nie powiedziała. Myślała, że Shawn nie uwierzy w tak powierzchowne słowa.

Kto by pomyślał...

Shawn powiedział głębokim głosem:

– Zażądaj od niej przeprosin. Albo zrób z nią, co tylko zechcesz.

Nagłe spojrzała na niego w górę i zapytała:

– Naprawdę?

– Dlaczego nie wierzysz? – odpowiedział pytaniem Shawn. – Czy można cię z nią w ogóle porównywać?

Susan oparła się o jego ramię i rozpromieniła ze szczęścia.

Gust Shawna był doprawdy nieprzewidywalny; okazało się, że naprawdę lubi ten typ kobiety.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 11: Rozdział 11 - Skomplikowane małżeństwo: Sekretne miłości | StoriesNook