Krew wypłynęła z rany, plamiąc czysty jadeit i kapiąc na podłogę.
Gale uniosła głowę i krzyknęła z rozpaczy.
Słychać było w tym jej bezradność i upokorzenie.
Za drzwiami Shawn usłyszał ten głos i zatrzymał się.
– Panie Wood, to... – zapytała ostrożnie Fiona. – Czy chciałby pan wejść i sprawdzić?
– Idź za nią.
– Tak jest.
Po prawie pół godzinie Gale wyszła.
Ostrożnie spakowała jadeitową bransoletkę






