"Marszałku, ja..."
Głuchy, gwałtowny trzask rozległ się echem wzdłuż korytarza.
Zanim Joseph zdążył w ogóle dokończyć zdanie, but Caluma posłał go w powietrze przez korytarz.
Nagły cios oszołomił Ratforda, który podbiegł w panice.
"Joseph! Nic ci nie jest?"
Joseph wypluwał krew, haust za haustem. Jego twarz pobladła. Wargi mu drżały.
To kopnięcie było brutalne. Calum w ogóle się nie powstrzymywał.






