Widząc psotny wyraz twarzy Emmy, Drake nie mógł powstrzymać się od cichego chichotu.
Wziął głęboki oddech, by się uspokoić i odrzucił dominującą aurę, która kroczyła za nim jak całun. Nawet odchrząknął, aby jego głos zabrzmiał łagodniej, i to zadziałało. W jego tonie można było dostrzec nawet nutę czystej bezbronności, kiedy zaczął: „Emmo…”
Jego głos dotarł do uszu Emmy w postaci niskiego, głęboki






