Jace zmarszczył brwi, wyraźnie poirytowany, choć wyraz ten zniknął, gdy tylko dostrzegł Ashtona za mną.
– Znajomy – wymamrotał ponuro.
– Kto? – naciskałam.
– Po prostu znajomy.
– Pytam o imię.
W jego oczach zamigotało zniecierpliwienie. Wyglądał, jakby wolał mnie uderzyć niż odpowiadać.
Ale potem zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i coś się zmieniło. Zadowolony błysk zastąpił irytację.
– Chyba






