Zamrugałam, patrząc na niego, a potem cofnęłam się o kilka kroków.
Nie pozwolił mi uciec. Z każdym moim krokiem w tył on robił krok w przód, nieubłaganie zmniejszając dystans między nami.
– Pragnę cię.
Jego głos dudnił nade mną, niski i chropowaty, a oczy miał lekko zamglone, jakby kiełkowało w nich coś gwałtownego i niespokojnego.
Nie śmiałam zmierzyć się z tym żarem. Spuściłam głowę, próbując si






