Ręce rzuciły się na nas.
Yvaine i ja złapałyśmy pierwsze nadgarstki, zanim zdążyły dosięgnąć celu.
Jeden telefon wyleciał komuś z ręki i stuknął o podłogę.
Drugi rząd ruszył do przodu, gdy tylko pierwszy wykonał zamach.
To było tak, jakby ktoś włączył przełącznik.
Wcisnęli się, przepychając się nawzajem, żeby być bliżej.
Telefony, łokcie, torby – wszystko uderzyło naraz.
Personel Yvaine próbował i






