Yvaine zadzwoniła tuż po ósmej.
Byłam w połowie malowania kreski eyelinerem.
– Mira, chcesz żebym cię odebrała?
– Nie trzeba. – Przytrzymałam telefon ramieniem i uchem i sięgnęłam po tusz do rzęs. – Jeszcze nie ma nawet dziewiątej. Ślub zaczyna się w południe. Sama podjadę.
Zachichotała po drugiej stronie. – Już jestem w drodze. Nie zmrużyłam oka całą noc, tak byłam podekscytowana. Ślub Rachel!
–






