Zmarszczyłam brwi. – Kto zabiera męża do pracy?
– Nie myśl o mnie jako o swoim mężu. Myśl o mnie jako o swoim asystencie.
Zastanowiłam się nad tym. – Dobrze.
Odkrył kołdrę i naciągnął ją na nas oboje. – Wracaj do łóżka, jest jeszcze wcześnie.
Wtuliłam się w jego pierś, skulona pod jego brodą.
Nawet nie zamknęłam oczu, kiedy poczułam, jak jego ręka zsuwa się po moich plecach.
Drzemka nigdy się nie






