Przejechałem jeszcze kilka przecznic czerwonym kabrioletem, zanim skręciłem na podziemny parking przy Rue de Vaugirard.
Moi ludzie już czekali.
Jeden z nich skinął głową, wsiadł do kabrioletu i odjechał.
Drugi otworzył drzwi zwykłego, czarnego Peugeota.
Wyglądał jak każdy inny samochód w Paryżu, gdyby nie opancerzone podwozie, wzmocnione podwozie i szyby kuloodporne.
Te modyfikacje oznaczały, że w






