Coś było nie tak.
Wiedziałem to, gdy tylko wszedłem.
Miry nie było skulonej na kanapie, pochłoniętej serialami, ani w łóżku z telefonem.
Siedziała przy biurku, tyłem do mnie, wpatrując się w komputer.
Ale prawdziwym sygnałem ostrzegawczym był fakt, że nie pocałowała mnie, kiedy wszedłem. To stało się naszą tradycją od zaręczyn.
Pochyliłem się, żeby ją pocałować.
Odwróciła twarz.
– Pachniesz winem.






