Powiedziała „intercyza”. Ja usłyszałem „rozwód”.
Wpatrywałem się w dokument, który trzymałem w dłoniach. „Dlaczego?”
„Czy to nie standardowa procedura? Dałeś mi coś do podpisania, kiedy braliśmy ten udawany ślub.”
„Właśnie. „Udawany” to słowo klucz. To nie jest udawane.” Mój głos ledwo przebijał się przez szum w uszach.
W co ona gra? Układa plan ucieczki, zanim jeszcze doszliśmy do ołtarza? Napraw






