– To ja. – Głos Ashtona dotarł do mnie pierwszy. Sekundę później pojawił się na podeście schodów.
Yvaine była tuż za nim, wyraźnie zdenerwowana. – Mówiłam ci, że nie możesz się tak po prostu wpraszać!
Spojrzałam na jego znajomą twarz. – Co ty tu robisz?
– Przyjechałem zabrać moją żonę do domu. – Podniósł mnie i wziął w ramiona.
Byłam już w piżamie. Zawstydzona, odepchnęłam go od siebie. – Puść mni






