– Chol...
Zanim Jack zdołał dokończyć wypowiedź, Sophie ponownie uderzyła go łapką na muchy.
– Jak śmiesz?!
Trzymając się za twarz, Jack wpatrywał się w stojącą przed nim dziewczynę z niedowierzaniem.
– Następnym razem, gdy mnie zobaczysz, pamiętaj, by trzymać się z daleka. W przeciwnym razie nie okażę ci już więcej litości.
I tak jestem dziś bardzo litościwa.
– Proszę pana! – Sophie zawołała do w






