– Nie to miałem na myśli. – Caleb był wstrząśnięty. Często słyszał, jak jego mentor wspominał o dziwaku Barneyu ze stowarzyszenia medycznego. Oczywiście doskonale zdawał sobie sprawę z jego zdolności.
– Zostawmy już ten temat. Twój ojciec potrafił nawet grozić nam odebraniem sobie życia, więc nie sądzę, by miało znaczenie, czy wróci na Boże Narodzenie, czy nie. – Nie było potrzeby psuć wszystkim n






