Sophie obrała pomarańczę dla Josiaha. Owoce te Tristan sprowadził specjalnie z Archulei i były absolutnie przepyszne.
— Zjedz pomarańczę, dziadku — zaproponowała.
Wziął od niej obrany owoc.
Był starannie obrany, a dziewczyna usunęła z niego nawet białe włókna.
— Skoro odważyłam się posłać Claytona za kratki, nie martwię się tym, że Zalesowie po mnie przyjdą. Martw się tylko o własne zdrowie, dziad






