Jay wyraził swoją opinię w tej sprawie w imieniu rodziny Ares. – Zajmę się tą sprawą, panie Bell. Obiecuję panu wyjaśnienie.
Spojrzał spode łba na Rose i zacisnął zęby. – Z Rose też się rozliczę.
Głowa rodu Bellów odparła: – Proszę to zrobić, Mistrzu Ares! Wystarczy mała kara jako ostrzeżenie. Nie chcę, żeby ktokolwiek zginął. – Zniknął, zanim jego głos zdążył wybrzmieć.
Skażona strachem Rose krzy






