Angeline, wlokąc za sobą walizkę, opuściła Pachnący Dwór w strugach ulewnego deszczu.
Gdy Jenson odprowadził wzrokiem jej smutną sylwetkę znikającą za kurtyną deszczu, odwrócił się i pobiegł do pokoju ojca.
– Tato, odeszła!
Jenson oparł się o drzwi. Jego twarz, podobnie jak twarz Jaya, była zimna, lecz z domieszką gniewu.
– Nawet jeśli chciałeś ją ukarać za to, że się nie pożegnała, mogłeś chociaż






