Na twarzy Józefiny odmalowała się wściekłość. – To wszystko wina taty. Gdyby nie ubzdurał sobie, że zostanie moim swatem, jak taki łajdak jak Hiroshi Titus mógłby w ogóle postawić stopę w Posiadłości Turmalinowej?
Na wspomnienie, jak Hiroshi niemal ją zgwałcił, Józefina była tak wściekła, że nie mogła wydusić z siebie słowa. – Wspaniały mąż, którego wybrał dla mnie tata, to po prostu bezwstydnik.






