Sokole źrenice Jaya gwałtownie się zwęziły. Szybko przekazał Tygrysa Marilyn.
Marilyn jednak mocno chwyciła go za rękę, a w jej oczach błysnęła panika. — Kochanie!
Jay powiedział: — Pomogła nam. Powinienem się odwdzięczyć.
Mimo to Marilyn nie puszczała. Z łzami w oczach zapytała: — Czy ty się w niej zakochałeś?
Jay: — ...
— To, jak na nią teraz patrzyłeś... było inne!
Jay był lekko zaskoczony. Zdz






