– Tak czy siak, muszę mu się odwdzięczyć – odparła Melody, nie chcąc wdawać się w szczegóły.
– Mel, twoje poczucie obowiązku cię wykańcza – stwierdziła Felicja.
Melody rozumiała, ale uważała, że sierociniec to co innego. Był biedny, ale tam czuła prawdziwe ciepło.
Felicja zrezygnowała z tematu, a Jason uspokoił się po krótkiej obrazie.
Uniosła szklankę soku. – Jestem tak wzruszona naszą przyjaźnią






