James nie był Yolandą. Nie miał tej wrodzonej więzi matki z córką. Zresztą, nie był też tak śmiały jak Aloysius.
Był ojcem Melody. Miała już dwadzieścia kilka lat i nie była tą małą dziewczynką, która wtulała się w jego ramiona, gdy ją niósł. Dla niego relacja z nią była trochę skomplikowana.
James potrzebował chwili, by się opanować, zanim powiedział: – Melody, chciałabyś odwiedzić Andrew albo La






