Nocne powietrze przeszywało do szpiku kości, a w ciszy jedynie cienie rzucane przez latarnie uliczne lekko drżały.
Melody nie patrzyła na wyraz twarzy Jeremy'ego. Zmusiła się, by przełknąć falę emocji narastających w jej piersi.
Po długiej chwili ciszy, w końcu cicho powiedziała: "Jeremy, to nie jest coś, co powinieneś mówić tak beztrosko."
W głębi duszy nigdy tak naprawdę nie wierzyła, że Jeremy






