Denvin jeszcze chwilę rozmawiał z Melody, po czym wstał. Następnie powiedział: "Chodź, odwiozę cię do domu."
Melody nie odmówiła. W końcu w towarzystwie Denvina czuła się swobodniej. Spojrzała na niego i ciepło się uśmiechnęła. "Dzięki, Denvin."
Ale zanim słowa opuściły jej usta, zauważyła wysoką postać niedaleko, obserwującą ich.
To był Jeremy.
Uśmiech Melody zamarł na jej twarzy.
Byli w centrum






