Gale kazał swoim podwładnym zabrać Arthura wczesnym rankiem, kładąc kres wieloletniemu celowi zamachu.
Na oddziale Byron zerknął na wiadomość w telefonie, a jego wąskie usta wykrzywiły się w ledwo dostrzegalnym uśmiechu.
– Panie McDaniel, panna Reese tak po prostu uciekła. Czy w porządku, że pan jej nie pocieszy? – Molly nadal udawała słabość i wyglądała na wyrozumiałą. – Ze mną wszystko dobrze. P






