– No daj spokój, Charley. Żeby mężczyzna doznał takich obrażeń tylko dlatego, że zbierał dzikie warzywa i grzyby w górach, to jest po prostu śmieszne – Lydia, pełna sarkazmu, nie mogła się powstrzymać, by nie wbić szpili rodzinie Harveyów.
– Oczywiście, zdaję sobie sprawę ze swojego stanu. Doceniam wasze troski, panie Hall, panie Hilcast – powiedział Józef, rozpoznając prowokację Charleya i ignoru






